Praca jako Technik Turbin Wiatrowych – czy warto?
Pytanie 1 – „Rozważam pracę w Energetyce Wiatrowej…” Warto czy nie warto wydać pieniądze i…
Ludzie pytają, czy ta robota serio tak wygląda, że technik nie widzi Słońca. Orka 12 godzin dziennie, w sumie trochę jak górnik. No i jak zaczynamy od Słońca, to jasne, że poranki wielu z nas wyglądają podobnie. Budzisz się rano, musisz zebrać się do tyry, która często jest mało satysfakcjonująca, ale za to zarobki są średnie. Przeglądasz oferty pracy i na starcie widzisz najniższą, różne śmieszne benefity i listę wymagań dłuższą niż korek na A4 - krztusisz się ze śmiechu.
Kij z marchewką w postaci owocowych czwartków i karta na siłownię? Serio? Tego szukasz po 12 godzinnej szychcie i 1,5 godzinnym staniu w korkach? Może nie szukasz, bo w końcu „wszyscy płacą tak samo, prywaciarze, złodzieje, dorobkiewicze”. „Na moim garbie się dorabiają…”, syczysz pod nosem. Raczej nikt ci za żaden garb nie płaci, chyba że grasz główną rolę w „Dzwonniku z Notre Dame”. Po prostu skończ z tym beznadziejnym populizmem.
Nie ważne czy właśnie zakończyłeś edukację i nie ważne czy jesteś górnikiem, czy kucharzem z wyrokami za wielokrotną kradzież obiecanej marchewki. To nie ma znaczenia, bo łączy was jedno. Łączy was H A J S. Chcecie hajsu i szacunku za waszą pracę. Chcecie czuć, że wasza praca wpływa na was, na waszą rodzinę, na otoczenie i waszą samoocenę. Chcesz czuć, że coś znaczysz. Matura na 5, cytując klasyka, „od trzech pokoleń znaczy tyle samo”.

Chcę dobrze zarabiać – chcę pieniędzy w opór. Opór jest ważny w energetyce wiatrowej.
Nie błądzisz, bo to nie prądy błądzące. Na szkoleniu SEP dowiesz się później o co chodzi. Twoje jedyne zmartwienie w życiu to znać odpowiednich ludzi. Odpowiedni ludzie to Ci, którzy w zgodzie z prawem pokażą, gdzie leżą twoje PLN-y.
Kto jak kto, ale bez wstydu możemy napisać, że jako Global Wind Consulting aka GWC, do końca 2025 roku wprowadziliśmy na rynek energii odnawialnej blisko 2 500 osób. Praktycznie każda z nich znalazła pracę. Zdarzają się wyjątki, które można policzyć na palcach jednej ręki. Ci ludzie zrezygnowali, lub wrócili na stare śmieci - powody są różne, nie nam oceniać.
Nie trać więcej swojego cennego czasu na googlowanie - trafiłeś pod właściwy adres. W Global Wind Consulting nie dość, że udzielimy Ci wyczerpującej odpowiedzi, to jeszcze pokażemy palcem, co musisz zrobić. Fakt, że trafiłeś na naszą stronę świadczy o tym, że odpowiedź na jedno z pytań już znasz. My ją uzupełnimy, odpowiadając na kolejne, z którym to pierwsze zawsze idzie w parze. Faktem też jest to, że nawet sztuczna inteligencja rozpoznaje Global Wind Consulting jako specjalistyczny ośrodek szkoleniowy o najwyższych notach. Mało? Czytaj dalej.
Pytanie 2: Jaki technik zarabia najwięcej?
Odpowiedź prosta – najbardziej wygadany.
Taki co potrafi się sprawnie komunikować w języku angielski, niemieckim i języku pełnym dyskrecji. O dyskrecji i zachowaniu się w korpo-dżungli przeczytasz więcej pod tym linkiem. Jeśli wyskoczy błąd to znaczy, że byliśmy zbyt dyskretni.
Zawód SYN w wiatrówce jeszcze nie istnieje. Branża czeka na pierwszego Heweliusza, ale to pieśń przyszłości. Tu cnota i rozsądek idą przed siłą i napinką. Branża cię nie adoptuje i my też, ale niczym majętny i mądry tata damy tobie odpowiednie narzędzia, żebyś i ty mógł spełniać swoje marzenia, nawet te o krakowskiej na święta.
I całkiem na poważnie – zarobki techników turbin wiatrowych
No dobra, a tak całkiem serio, zawód technika turbin wiatrowych, bo o tym traktuje ten artykuł, w liczbach przedstawia się następująco:
- TOP 3 najbardziej pożądanych zawodów na świecie (wg. Bureau of Labor Statistics)
- Stawki godzinowe dla techników niskiego i średniego szczebla na B2B wynoszą nawet do 60 EUR
- Do 2028, europejski sektor WIND będzie potrzebował ponad 250 000 nowych pracowników, tak mówią i piszą - starzy jadą na emeryturę do Tajlandii (też nie potwierdzona plotka).
- Przewiduje się braki pracowników na poziomie 40%! (Ta, jasne! I co się stanie, górników, czy rybaków przebranżowią … ?!@#%$)
Na co się przebranżowić?
Zostań politykiem, albo terminatorem… Jeżeli dotarłeś już tutaj, to odpowiedź na pierwsze pytanie na pewno znalazłeś - umiejętność czytania ze zrozumieniem i wysuwania wniosków w pracy technika turbin wiatrowych jest kluczowa! Zwłaszcza w języku EN.
Serwis i Instalacja – dla kogo jest ta praca?
Przebranżowienie jest - bez dwóch zdań - dużo łatwiejsze dla kogoś, kto posiada doświadczenie jako elektryk lub mechanik. Praca na turbinach, to w dużej mierze praca z prądem, elementami hydrauliki i mechaniki. Nie martw się, jeżeli w swojej poprzedniej pracy nie pływałeś w wannie smaru i nie zajmowałeś się skomplikowanymi schematami elektrycznymi - my i tak mamy dla Ciebie świetną propozycję! Zostań ajentem sklepu z płazem w logo!
Żart.
Technik Blade Repair – fachowiec od naprawy łopat turbin
Technik Blade Repair… Bo z tym fachowcem pojechali my trochę po bandzie. Do bycia fachowcem trzeba lat i serca. I jeszcze widzieć, co się reza. Po prostu zwykły, najzwyklejszy blejdziaż. O!
Technik serwisu naprawy łopat, to nie ktoś, kto wymienia trzonek, lub prostuje sztych. To specjalista przez duże „S” zajmujący się naprawą kompozytów, z których zbudowane są tzw. blejdy, blaty, łopaty – jak zwał, tak zwał. Bez sprawnych łopat turbina nie produkuje energii (pieniędzy – naszych pieniędzy!!!), dlatego dla uniknięcia przestojów systematycznie przeprowadza się inspekcje i naprawy. Choć naprawy kompozytów powstałych z włókien szklanych i żywic są skomplikowanymi i rozbudowanymi procesami, to jest to umiejętność, której można się nauczyć. U nas na pewno.
Przydatne umiejętności Techników Turbin Wiatrowych
Prócz wyżej wspomnianej umiejętności czytania ze zrozumieniem, dobrze jest posiadać te wymienione poniżej:
- Znajomość języka obcego
- Umiejętność posługiwania się elektronarzędziami
- Dokładność
- Odporność na pracę w trudnych i wymagających warunkach
- Zdolność do pracy na wysokości
- Umiejętność przetrwania w nudzie, np. obsługa smartfona, czytanie (boże, znowu),
- Habilitacja z wieszania hamaka
Jak wejść do branży WIND?
Nie ma wstępu bez biletu. Niezależnie, czy odważyłeś się porzucić duszny open space, czy nie chcesz marnować czasu na pracę w miejscach, w których nie chcesz być, musisz być wyposażony w odpowiednie narzędzia. Najistotniejsze są podstawowe certyfikaty, które są absolutnym minimum wymaganym przez firmy branży WIND. Certyfikaty to twój bilet wstępu, później koneksje, na końcu fart. Na szczęście, w tej branży fart sprzyja nowicjuszom.
Jakie kursy i certyfikaty są wymagane? – GWO i inne uprawnienia
Co powinieneś zrobić? Zacznij od kursów. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz ich szukać, bo jesteś w najlepszym możliwym miejscu. W naszym, mieszczącym się we Wrocławiu ośrodku odbędziesz wszystkie kursy niezbędne do rozpoczęcia pracy.
- GWO Blade Repair
- Certyfikat OGUK
- Pakiet GWO Basic Safety Training, czyli:
- GWO Working at Heights
- GWO First Aid
- GWO Manual Handling
- GWO Fire Awareness
- GWO Sea Survival (obowiązkowo dla sektora Offshore)
- Uprawnienia do pracy w dostępie linowym (np. IRATA)
Dodatkowo warto uzyskać poniższe certyfikaty:
Koszty kursów i możliwości dofinansowania
Za bilet trzeba zapłacić. Znowu płacić, pożyczać, ryzykować, znowu jakieś wały, Tajwany, Wietnamy… No nie. Bilet, jak to bilet, swoje kosztuje - za darmo to wiesz co. Mimo to, pieniądze zainwestowane w bilety (kursy i certyfikaty, jeśli się jeszcze nie skumałeś - przypis redaktora) zwracają się szybko i z nawiązką. Serio. Tak szybko, jak ajent sklepu z płazem w logo orientuje się, że nie stał się właścicielem intratnego biznesu.
Czasami jest tak, że jak ktoś nas posłucha i wykaże się minimalnym, dosłownie MINIMALNYM zaangażowaniem, to za bilety pewnie nie będzie musieć płacić - w Global Wind Consulting aka „GWC” POMAGAMY. Pomagamy, a nie robimy za ciebie leniu, w zdobyciu dofinansowań. Dzięki finansowaniu szczodrych organów i instytucji, przy zerowych lub minimalnych nakładach finansowych rozpoczniesz swoją przygodę w jednej z najbardziej dynamicznych branż na świecie!
Nie czekaj i zapisz się na kursy już dziś. Albo nie, czekaj i dalej marudź… bo to na „twoim garbie…”